
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoZnaleźli to, czego szukali.
"Możemy potwierdzić, że to jest ten Messerschmitt, którego szukaliśmy" - cieszy się prezes Stowarzyszenia Eksploracyjnego "Ostroga" z Tucholi Ireneusz Szweda. Sukcesem zakończyły się poszukiwania, zorganizowane w sobotę (13.04.) na prywatnej posesji w Pawłówku koło Chojnic. Całodzienna akcja pozwoliła potwierdzić, że spadł tu niemiecki myśliwiec, strącony po potyczce powietrznej nad Ogorzelinami 13 lutego 1945 roku – dzień przed wyzwoleniem Chojnic. Wśród elementów było poszycie z przestrzeliną i śladami pożaru, czy tabliczka Daimler-Benz z charakterystyczną gwiazdą Marcedesa na silniku samolotu. Był to Messerschmitt 109.
No rewelacja w sumie, tak. Znaleźliśmy to, co założyliśmy, żeby znaleźć, więc stuprocentowy sukces. Udało się znaleźć mnóstwo elementów samolotu: silnik, blok silnika, chłodnice olejowe, dwa śmigła, mnóstwo elementów poszycia, mnóstwo drobnych elementów, okablowania. Tak że tego jest ogrom.
Ireneusz Szweda
Mówi Weekend FM Ireneusz Szweda.
Szczątków pilota nie znaleziono. Zgodnie z podpisaną wcześniej promesą, wykopane elementy samolotu trafią do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. A mieszkańcy Pawłówka mogą postawić kropkę w historii, którą powtarzali sobie od blisko 80 lat.
Nie spodziewałem się, że tyle tego tu będzie. Chociaż wiedziałem, że ten silnik tu jest, ale jeszcze innych blach tu zostało wydobytych. Myślałem, że będzie mniej, ale jest trochę tego. Starsi ludzie mówili, że samolot był i okazało się, że jest.
Mariusz Łangowski
Mówi Weekend FM Mariusz Łangowski, na którego posesji akcja się odbyła.
Od zakończenia II wojny światowej mieszkańcy podchojnickiego Pawłówka powtarzali opowieść o niemieckim samolocie, który spadł na pole we wsi. Gdy kilka miesięcy temu usłyszeli ją członkowie Stowarzyszenia Eksploracyjnego "Ostroga" z Tucholi, zaczęli grzebać w archiwach. Kiedy okazało się, że historia może być prawdziwa, postanowili zweryfikować ją w terenie. W sobotę przekopali wskazane miejsce i znaleźli to, czego szukali – szczątki Messerschmitta. A z mikrofonem Weekend FM był tam również nasz reporter Wojciech Piepiorka.
reportaż Wojciecha Piepiorki
Słuchaj w: