Władze gminy Chojnice popierają protest rolników - takie stanowisko wybrzmiało podczas dzisiejszej (23.02) sesji Rady Gminy. Wójt ma też jednak uwagi: dwugodzinna blokada na drodze wojewódzkiej 240 w Lipienicach powoduje, że tiry rozjeżdżają lokalne, niedawno wyremontowane - i to za grube miliony - drogi. Na protest narzekają też przedsiębiorcy, bo klienci nie mogą do nich dojechać. A wójt Zbigniew Szczepański proponuje skrócić czas blokady do pół godziny.
- Nie jestem zwolennikiem formy protestu polegającej na blokowaniu, zamykaniu. To nie jest blokowanie, to jest zamknięcie drogi wojewódzkiej, strategicznej, naszej lokalnej chojnickiej "autostrady" na dwie godziny. Jaki jest skutek? Żaden kierowca nie pojedzie na Lipienice po to, żeby czekać w korkach 2 godziny. I rozjeżdżają nam ciągniki siodłowe dzisiaj nowo zbudowane drogi powiatowe.
Mówił wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański.
Organizatorzy protestu w Lipienicach, którzy zresztą gościli w gabinecie wójta tuż przed sesją, na razie nie zamierzają nic zmieniać. Jeśli jednak rząd na granicy z Ukrainą ustanowi infrastrukturę krytyczną, od razu zaostrzą akcję.
- Do poniedziałku raczej będzie utrzymane to, co jest, a od poniedziałku będzie bardziej zaostrzone. Jeśli zablokuje wojsko granice, to my się solidaryzujemy z rolnikami na granicy, zamykamy drogi, sypiemy wszystko na drogi.
Mówi jeden z współorganizatorów rolniczego protestu pod Chojnicami Janusz Bieliński.















