"Cyrku ciąg dalszy"- tak w ostrych słowach miastecki radny Tomasz Śmietana nazwał trudności w uzyskaniu informacji na temat finansów szpitala w Miastku. Dyskusja o nich była jednym z punktów piątkowej (1.12) sesji rady miejskiej. Na obrady nie dotarła jednak obecna prezes spółki Joanna Kosmala. Powodem nieobecności miały być obowiązki związane z załatwianiem kredytu dla lecznicy. Tego samego, który zgodzili się poręczyć w październiku miasteccy radni. Radny Tomasz Śmietana starał się dowiedzieć, czy poprzedni prezes Tomasz Bojar-Fijałkowski otrzymał odprawę.
Jeżeli taka odprawa została naliczona, bo nie wiemy tego, może trzymiesięczna, może półroczna. Jeżeli półroczna, to 22 tysiące razy sześć to jest 132 tys. zł. Udzielcie nam wszystkich odpowiedzi i będziemy pomagać jak tylko możemy. Ale te odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Klauzula poufności.
Mówił radny Tomasz Śmietana.
Radni poddawali w wątpliwość, czy w ogóle były podstawy do ewentualnej wypłaty odprawy, gdyż Tomasz Bojar-Fijałkowski nie zasiadał na stanowisku przez pełne 12 miesięcy. Konkretna odpowiedź nie padła, bo burmistrz oraz radca prawny ponownie powołali się na klauzulę poufności wpisanej w kontrakt menadżerski byłego prezesa.
Rada nadzorcza powołuje zarząd, a nie burmistrz. To tak w kwestii wyjaśnienia. Jeżeli jest taka klauzula, to prawo jest prawem, natomiast proszę dać szansę pani prezes, która na pewno nie pozwoli, aby jakiekolwiek środki, które miały być wypłacone, byłyby niezgodne z prawem i działały na szkodę spółki.
Odpowiedział burmistrz Witold Zajst.
Stwierdził też, że publiczna dyskusja o zobowiązaniach spółki nie służy uzdrowieniu jej sytuacji. Z kolei przewodniczący rady miejskiej Tomasz Borowski przekonywał, że takie informacje mieszkańcom gminy się należą.
Prezes szpitala zaprosiła radnych i władze na nieformalne spotkanie na temat kondycji lecznicy. Ma się ono odbyć we wtorek w miasteckim szpitalu.















