Dramat mieszkańców i turystów na greckich wyspach. O szalejących tam pożarach informują również słuchacze z naszego regionu, którzy zostali ewakuowani z hotelu na Rodos.
- Przyjechaliśmy w miniony piątek i widzieliśmy pożar, który był pod kontrolą. Nic nie wskazywało na to, że sytuacja w ciągu kilku godzin tak dramatycznie się zmieni - mówi Weekend FM pan Krzysztof - mieszkaniec jednej z podbytowskich miejscowości:
Wieczorem, kiedy tam wyszliśmy z pokoju około 19:00, to pół nieba było zasłonięte dymem i okazało się, że ten pożar się na nowo rozprzestrzenił, a służby nie dają sobie rady w ogóle z jego ugaszeniem. No ale ugasili, w sobotę rano wstaliśmy, patrzymy, jest ok, niebo jest czyste. I po dwóch godzinach najprawdopodobniej, tak mówią tutaj ci rezydenci i lokalni ludzie, że ktoś podpala tą wyspę, bo pojawiły się dwa nowe ogniska, rano w sobotę 15 kilometrów od naszego hotelu, a o godzinie 22:00 ogień już był 2 kilometry od hotelu.
Turyści są wywożeni z terenów zagrożonych. Nie mają natomiast szans na wcześniejsze opuszczenie wysp. Brakuje też informacji ze strony biura turystycznego - skarży się słuchacz Weekend FM w liście przesłanym do redakcji.
Dowiedz się więcej na ten temat:
Z przebywającym na Rodos mieszkańcem okolic Bytowa rozmawiał Marcin Pacyno.















