Szkolenie płetwonurkowe dla kilku strażaków OSP w powiecie chojnickim. Taki pomysł przedstawił na sesji czerski radny Daniel Szpręga. Argumentuje to tym, że najbliższa Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego działa w Kościerzynie. W sytuacji zagrożenia życia nie ma szans, by ratownicy dojechali na czas do powiatu chojnickiego.
- Zanim ktoś z Kościerzyny dojedzie nad jezioro w powiecie chojnickim, minie dużo czasu. Ja znam przypadek, gdzie utonął chłopak, rodzice czekali na pomoście bardzo długo, zanim przyjechała jednostka z Kościerzyny, był na 6 metrach i właściwie byli bezsilni. Bezsilni, żeby pomóc tonącemu.
Mówił radny Daniel Szpręga.
Radny zaproponował, by komendant powiatowy PSP w Chojnicach przeprowadził rozmowy z komendantem wojewódzkim na temat przeszkolenia kilku strażaków OSP pod kątem ratownictwa podwodnego. Mogliby oni szybciej wyruszyć do akcji.
Komendant KP PSP w Chojnicach Błażej Chamier Cieminski wyjaśniał, że tworzenie grupy nurkowej jest długotrwałe i kosztowne.
- Grupa w Kościerzynie około 5-7 lat trwało, zanim nurkowie zgodnie z przepisami mogą wejść do akcji pod wodę. Trzeba być nurkiem MSWiA, trzeba mieć ogromną ilość wypływanych godzin i trzeba mieć sprzęt. Stworzenie takiego indywidualnego sprzętu mówimy o kwocie 50 tys. zł dla nurka, a jeżeli chodzi o stworzenie całej grupy, to na pewno nie skończy się poniżej miliona.
Tłumaczył komendant KP PSP w Chojnicach Błażej Chamier Cieminski.
Komendant zapewnił jednak, że w powiecie chojnickim jest 9 łodzi do ratownictwa wodnego, co jest dobrym wskaźnikiem. Są na wyposażeniu tych jednostek, które najczęściej interweniują przy zdarzeniach na wodzie.















