
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWarszawa. Prezydent Andrzej Duda w poniedziałek (29.05) ogłosił, że podpisze ustawę o powołaniu komisji do spraw badania wpływów rosyjskich, tak zwane lex Tusk, a następnie skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego. - To jest czarny dzień dla polskiej demokracji. To jest bardzo zła wiadomość dla polskiej demokracji, dla naszego miejsca w europejskiej cywilizacji – oceniła Magdalena Biejat, wiceprzewodnicząca parlamentarnego klubu Lewicy.
Polityczka zauważyła, że prezydent przemówił bez udziału dziennikarzy i zaapelowała do mediów o bojkot posiedzeń komisji ds. badania wpływów rosyjskich.
- My w tej antykonstytucyjnej farsie nie będziemy brać udziału – zapowiedział Adrian Zandberg, współprzewodniczący Lewicy Razem, który ogłosił, że klub Lewicy nie zgłosi swoich przedstawicieli do pracy w komisji. - Uważamy, że uczestniczenie w tej farsie byłoby po prostu łamaniem polskiej Konstytucji – dodał.
Jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna, że komisja może działać, będzie ona funkcjonować z niezwykle szerokimi uprawnieniami. Wśród nich możliwość decydowania o zakazie pełnienia funkcji publicznych do 10 lat oraz o cofnięciu i zakazie poświadczania bezpieczeństwa na 10 lat. Uzyska też możliwość nakładania grzywny do 50 tysięcy złotych za niestawienie się przed nią, a także prawo do występowania o przymusowe doprowadzenie.
Słuchaj w: