
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoGłówny inspektor ochrony środowiska, na wniosek wojewody, rozpoczął procedowanie w tej sprawie.
To wilki zagryzły owce w Wąglikowicach, w gminie Kościerzyna - potwierdzają urzędnicy, którzy kontrolowali miejsce zdarzenia.
Przypomnijmy, do pierwszego ataku doszło 30 kwietnia. Zwierzęta przedostały się przez ogrodzenie i zaczęły polować na owce kameruńskie. W kolejnych dniach ataki miały się powtarzać, w efekcie czego ofiarą dzikiej zwierzyny padło całe stado owiec. Poruszeni mieszkańcy poprosili o pomoc m.in. wiceprzewodniczącego Sejmiku Województwa Pomorskiego Piotra Karczewskiego, który z kolei poinformował o sytuacji wicewojewodę pomorskiego.
W efekcie tego odbyła się telekonferencja z głównym inspektorem ochrony środowiska.
- Sprawa jest bardzo poważna. Nie chodzi już tylko o stratę zwierząt, ale bezpieczeństwo samych mieszkańców - mówi Weekend FM wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego Piotr Karczewski:
- Ogromne zagrożenie jest, że te wilki mogą również zaatakować dzieci. Rodzice, społeczność Wąglikowic wystraszyła się, ponieważ szkoła jest po sąsiedzku, 150-200 m od tej posesji, więc jest duże zagrożenie i nie wolno ryzykować, że nie podejmujemy żadnych działań. To, czy ostatecznie dojdzie od odstrzałów tych wilków, czy nie, to już jest sprawa odpowiednich służb, fachowców i procedur, które są w państwie polskim stosowane.
Piotr Karczewski
To, co budzi niepokój zarówno wśród ekspertów, którzy współpracują z administracją państwową, jak i odpowiednich służb, to sposób i miejsce, w jaki ten atak nastąpił - mówi Weekend FM wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski. Jak dodaje, to gospodarstwo mieści się w centrum wsi, stado było zabezpieczone, a wilcza wataha wykazała się dużym natężeniem agresji - dodaje wicewojewoda pomorski:
- Tutaj mamy już atak bezpośredni na stan posiadania człowieka w jego miejscu zamieszkania i bytowania, stwarzający duże zagrożenie, bo zwróćmy uwagę, że w tej wsi ludzie przez kilka dni wręcz bali się wychodzić z domów. Procedura wygląda w ten sposób, że te informacje są wszystkie zbierane, są konsultowane na poziomie dyrektora dyrekcji ochrony środowiska, który jest władny do podejmowania decyzji o ewentualnych odstrzałach.
Aleksander Jankowski
Wicewojewoda podkreśla, że na razie takie zarządzenie jest procedowanie. Decyzję w tej sprawie podejmie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Słuchaj w: