Jak duża jest populacja wilków w Borach Tucholskich i czy ktoś w ogóle trzyma rękę na pulsie, jeśli chodzi o ich liczebność? Odpowiedzi na te pytania chcą uzyskać tucholscy radni powiatowi, zaniepokojeni faktem, że wilki coraz bardziej zbliżają się do ludzkich zabudowań.
Problem na ostatniej sesji przedstawił Andrzej Pruszak. Radny z gminy Śliwice pokazał zdjęcie z wilkiem na jednym z przydomowych podwórek.
- Godz. 11:00 w południe przed zabudowaniami taki wilk sobie spaceruje, jest huśtawka dla dzieci, ul. Naprawdę mi się wydaje, że wilki zaczynają podchodzić coraz bliżej zabudowań i to nie tylko w nocy, ale i w dzień.
Mówił radny, po czym złożył wniosek o aktualne dane z wojewódzkiego Wydziału Ochrony Środowiska.
Poparł go radny Michał Skałecki. On także miał przykłady niepokojącej bliskości wilków, tym razem w gminie Lubiewo.
- Był przez pewien moment na podwórzu u mieszkańców w Bysławku, w innym przypadku pomiędzy budynkami w Płazowie wilczyca sobie maszerowała z młodymi.
Radni podkreślają, że nie chcą straszyć ani wzbudzać paniki. Chodzi im tylko o rzetelną informację o wilczej populacji. Tego, że problem może narastać, obawia się też Krzysztof Łukaszewicz, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Tucholskiego, a prywatnie weterynarz.
- Zaczyna to wyglądać podobnie jak z lisami. Populacja wilków mocno rośnie, w poszukiwaniu pożywienia podchodzą one do domostw i oswajają się. Będą sięgać po odpady - do ludzkich koszy i śmietników - przewiduje radny.















