Przyznał się, że brał łapówki, ale uważa, że nie uzbierało się tego tak dużo, jak wynika z aktu oskarżenia. To wersja Piotra P. z Chojnic, byłego kierownika produkcji i członka zarządu jednej z człuchowskim fabryk. Proces 40-latka ruszył w poniedziałek (20.02.) przed Sądem Rejonowym w Człuchowie. Mężczyzna początkowo chciał dobrowolnie poddać się karze, potem wycofał wniosek o samoukaranie, a teraz okazało się dlaczego - bo przyznaje się do winy tylko częściowo.
- Tutaj, Wysoki Sądzie, nie przyznaję się na tą kwotę, która jest mi zarzucana.
- Czyli co do czynu: tak, do brania łapówek: tak, tylko nie w takiej wysokości. Tak to mam rozumieć?
- Tak Wysoki Sądzie
Mówił w sądzie Piotr P., odpowiadając na pytania sędzi Alicji Aubrecht-Prądzyńskiej.
Krótko odnosił się jedynie do swoich wcześniejszych wyjaśnień. Nowych nie składał i nie odpowiadał na pytania sądu oraz stron.
Zdaniem mężczyzny, łapówek pobrał nie więcej, niż 35 tys. zł. Tymczasem z aktu oskarżenia wynika kwota ponad 77 tys. zł. Pochodzi ona z wyliczeń przedsiębiorcy z Przechlewa, który za przydzielanie zleceń jego firmie miał pod stołem płacić Piotrowi P. przez trzy lata - aż do końca 2021 roku, gdy sprawę ujawnił. Zdaniem oskarżonego, inicjatywa korupcyjnego procederu wyszła od podwykonawcy, który chciał zachować atrakcyjne zlecenia. Przechlewianin zeznał co innego.
- Zostałem przez pana Piotra zaproszony na salę konferencyjną i wtedy padła propozycja łapówki. Zaproponował ją pan Piotr. Powiedział, że miał taki układ z poprzednią firmą i ma takie układy z obecnymi firmami. Miał polegać na przekazywaniu części zysków od naszego zarobku. Ustalił mi konkretne stawki za dany produkt.
Podczas pierwszej rozprawy przesłuchiwani byli też syn podwykonawcy oraz żona oskarżonego. Kolejni świadkowie mają zeznawać na następnej rozprawie w kwietniu.

















