Wojewoda pomorski Dariusz Drelich wystąpił do Rady Gminy Przechlewo o niezwłoczne zajęcie stanowiska w sprawie możliwego naruszenia przez wójta Krzysztofa Michałowskiego tzw. ustawy antykorupcyjnej. Jak mówiliśmy w Weekend FM, przechlewski przedsiębiorca Marek Goliński twierdzi, że włodarz działał w imieniu firmy swojej żony. Miał osobiście oferować budowę domku letniskowego na działce w Kleśniku, a następnie nadzorować inwestycję i pobrać zapłatę za nią. A nawet takiego, nieformalnego reprezentowania firmy ustawa zakazuje pod rygorem utraty mandatu.
Teraz sprawę będą musieli zbadać radni, których zobowiązał do tego wojewoda. Szczegóły zna reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.
W odpowiedzi na moje pytania, wojewoda powołał się na Kodeks wyborczy, który mówi, że to do radnych należy "podjęcie działań celem ustalenia, czy doszło do złamania przez wójta gminy Przechlewo zakazu wynikającego z (...) ustawy antykorupcyjnej. W razie ewentualnego stwierdzenia naruszenia przepisów, rada powinna podjąć uchwałę w sprawie wygaśnięcia mandatu wójta. Dopiero wówczas zaczyna się rola wojewody. Jeśli zajdą ku temu przesłanki, a uchwały nie będzie, wojewoda wezwie do jej podjęcia w ciągu 30 dni. Jeśli i to nie poskutkuje, wojewoda może wydać zarządzenie zastępcze.
Taka jest procedura, ale musi ją poprzedzić zbadanie sprawy przez radnych. A dodajmy, że Marek Goliński twierdził w Weekend FM, że zna osoby, które są gotowe potwierdzić, że widziały wójta w trakcie czynności związanych z budową w Kleśniku. Sam Krzysztof Michałowski wszystkiemu zaprzecza i przekonuje, że ustawowego zakazu nie złamał. Do tematu wrócimy.















