Niespełna 23 tony z zamówionych 31 trafiły do składu węgla w gminie Konarzyny, który dystrybuuje go po preferencyjnych cenach. Oznacza to, że kilka rodzin prawdopodobnie będzie musiało szukać tego surowca gdzie indziej lub kupić go w cenie standardowej.
- To nie od nas zależy. My byliśmy gotowi do 25 ton. Zestaw powinien być nie mniejszy, niż 25 ton i takie wozy muszą tam jechać, natomiast złożono 22,7 tony. My mamy zapotrzebowanie na 31 ton.
Mówi Weekend FM wójt Jacek Warsiński.
Pytamy więc, co z pozostałymi brakującymi 8 tonami? Czy jest możliwość ich domówienia?
- Po 8 ton nikt nie pojedzie, 8 ton nikt nie przywiezie, bo nam na wóz nakładają około 25 ton. Jeżeli po tyle pojedziemy, to znaczyłoby, że 17-18 ton nam zostanie na zawsze. Nie wiem, co z tym miałbym zrobić.
Odpowiada reporterce Weekend FM wójt Jacek Warsiński. Przypomnijmy, węgiel sprzedawany po preferencyjnych cenach kupowany jest z pieniędzy samorządów. Jeśli paliwo kopalne nie zostanie sprzedane, wówczas gminy zostaną i z węglem, i z poniesionymi kosztami, które się nie zwrócą.















