
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoOsobno toczy się proces właścicielki psów.
Mieszkaniec Polnicy w gminie Człuchów nie doczekał finału procesu, w którym miał odpowiedzieć za zabicie szpadlem dziewięciu szczeniaków w kwietniu 2020 roku. Mężczyzna zmarł, wobec czego Sąd Rejonowy w Człuchowie zdecydował o wyłączeniu jego wątku do osobnego postępowania. To zostanie wkrótce umorzone ze względu na śmierć sprawcy.
Osobno toczy się natomiast proces jego sąsiadki, właścicielki psów, która jest oskarżona o nakłanianie do ich zabicia. Kobiecie grozi do trzech lat więzienia. W czasie wczorajszej (5.12.) rozprawy mieszkanka Polnicy tłumaczyła, że poprosiła sąsiada o pomoc, bo należąca do niej suka zaczęła odrzucać szczenięta i wynosić konające psy z budy:
- Przyszedł i powiedział mi, że niestety one się nie utrzymają przy życiu, że ona przed czasem się oszczeniła i nic z tego nie będzie. Powiedział, że najlepiej by było, póki są malutkie takie i bez oczek i w ogóle, ja mówię, nie mogę na to patrzeć, to on mówi - ja to załatwię, idź do domu i później przyszedł tak gdzieś po godzinie i mówi, że temat załatwiony.
właścicielka psów
Wyjaśniała w sądzie 50-latka. Kobieta tłumaczyła, że najsilniejszy z psów przeżył i do dziś z nią mieszka. Zaprzeczała też, że pieniądze na alkohol, jakie dała sąsiadowi, były zapłatą za zabicie szczeniąt i zakopanie ich za szopą. Ostatecznie mieszkanka Polnicy potwierdziła, że zdawała sobie sprawę, że sąsiad może zabić psy i godziła się na taką ewentualność. Przyznała się do winy i złożyła wniosek o samoukaranie. Zaproponowała dla siebie grzywnę i nawiązkę pieniężną na organizacje zajmujące się pomocą zwierzętom. Na taką karę nie zgodził się jednak prokurator, który optuje za karą bezwzględnego pozbawienia wolności. Wobec tego proces będzie się toczył normalnie. Kolejna rozprawa odbędzie się w lutym.

Słuchaj w: