
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWarszawa. Dziennikarze TVN24 dotarli do informacji, które wskazują, do jakich wniosków doszedł międzynarodowy zespół biegłych powołanych przez Prokuraturę Krajową w 2020 roku. Biegli nie stwierdzili w ciałach ofiar katastrofy w Smoleńsku dowodów na wybuch. - To potwierdzenie tego, co wiemy już dawno - stwierdziła Kamil Gasiuk-Pihowicz z KO. - Te informacje oznaczają, że zamykamy tę sprawę - ocenił Krzysztof Gawkowski z Lewicy.
Międzynarodowy zespół biegłych, który powołała Prokuratura Krajowa w 2020 roku, nie znalazł w ciałach ofiar katastrofy w Smoleńsku dowodów na wybuch - dowiedzieli się dziennikarze TVN24. Część rodzin ofiar katastrofy chce upublicznienia opinii końcowej ekspertów, wydanej 20 września.
Nad tą opinią pracowali specjaliści w zakresie medycyny sądowej ze Szwajcarii, Portugalii, Danii, Francji oraz Polski. Jak podawała w komunikacie prasowym Prokuratura Krajowa, to "światowej sławy eksperci od badania wypadków lotniczych. Mają oni gwarantować rzetelność i profesjonalizm śledztwa".
- Ustalenie międzynarodowych biegłych potwierdzają to, co wiemy już dawno, to co już dawno zostało ustalone w Polsce przez komisję ekspercka. PiS traktuje katastrofę smoleńską po prostu instrumentalnie. Tylko po to, żeby mobilizować swój elektorat. Robi to w sposób absolutnie niegodny i w oderwaniu od rzeczywistości, w oderwaniu od faktów, co potwierdza postanowienie sądu - oceniła posłanka Koalicji Obywatelskiej, Kamila Gasiuk-Pihowicz.
- Trzymiliardowy budżet telewizji publicznej gwarantuje, że fakty, takie jak to, że międzynarodowi eksperci nie potwierdzają tego, że w ciałach ofiar znajdowały się się jakiekolwiek ślady potwierdzające zamach, z pewnością nie ujrzą szerszego światła dziennego. Zadba o to kłamliwa propaganda prezentowana przez PiS w telewizji publicznej. Tak niestety wygląda polska rzeczywistość - odpowiedziała – dodała.
- Nareszcie są prawdziwe informacje, że w Smoleńsku 12 lat temu była katastrofa, a nie zamach. To, że potwierdzają to niezależni biegli i potwierdza również prokuratura na ich wniosek, że mamy tę informację, to oznacza, że zamykamy tę sprawę. Zamykamy ją raz na zawsze i mam nadzieję, że już żadnemu Macierewiczowi więcej nie przyjdzie do głowy kłamać, że w Smoleńsku był zamach - powiedział przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy, Krzysztof Gawkowski.
- Kaczyński ma fobię. Uważa, że jego brata Lecha w Smoleńsku zamordował Putin i Federacja Rosyjska, a prawda jest taka, że było wiele nieudolności i wiele pomyłek, i na koniec katastrofa. Więc zamiast robić na tym politykę powiedzmy, że po prostu to była nieudolność - dodał Gawkowski.
- PiS na religii smoleńskiej zbudował się w 2010 roku, w 2015 roku wygrał wybory i nie odpuści. Serial dotyczący katastrofy smoleńskiej będzie trwał - skomentowała posłanka Polskiego Stronnictwa Ludowego, Urszula Pasławska. Oceniła, że PiS "nie będzie zwracał uwagi" na dowody w sprawie katastrofy, bo ma "tubę propagandową" w postaci mediów rządowych i "będzie te kłamstwa powtarzał". - Za kłamstwa trzeba płacić, dlatego wszyscy obywatele będą płacić telewizji polskiej - dodała.
- PiS niejednokrotnie pokazał, że ma alergię na prawdę, ma alergię na zgodę i robi wszystko, żeby to zdemontować – stwierdziła.
- To jest zbyt poważna sprawa, żebym, nie znając dokumentów, nie znając całego kontekstu, komentował to publicznie - powiedział lider koalicyjnej wobec PiS Partii Republikańskiej. - Ja o tej opinii usłyszałem przed chwilą i w ogólne nie miałem się z nią okazji zapoznać, więc nie wiem, co to za dokument, nie chcę tego komentować - podkreślił.
- Trudno mi tę sprawę komentować, ponieważ ja tego dokumentu nie widziałem – skomentował.
Paweł Sałek, doradca prezydenta Andrzeja Dudy, również zaznaczył, że "nie widział dokumentu" i w tej sytuacji, a także w związku z tym, że "nie jest specjalistą od lotnictwa i wypadków lotniczych", nie będzie informacji o opinii biegłych komentował.
Słuchaj w: