
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoChodzi o dyskusyjne nasadzenia drzewek podczas akcji społecznej.
Burmistrz Chojnic chce pełnić rolę mediatora między miejskim ogrodnikiem Waldemarem Spichalskim a radnym Patrykiem Tobolskim. Jak mówiliśmy w wiadomościach Weekend FM, między mężczyznami wywiązał się spór o ustalenia dotyczące nasadzeń drzewek przy okazji zorganizowanej przez radnego rodzinnej akcji na placach zabaw. Miejski ogrodnik Waldemar Spichalski uważa, że rośliny są zbyt małe, by się przyjęły, a nasadzeń dokonano m.in. w piasku oraz zbyt blisko ogrodzeń, zabawek i ławek. Z kolei radny Patryk Tobolski, z zawodu leśnik, wszystkie te zarzuty odpiera i mówi wprost, że oczekuje od ogrodnika przeprosin za pomówienie i podważanie kompetencji zawodowych. Tu do akcji wkracza burmistrz Arseniusz Finster:
- Nie dogadał się leśnik z ogrodnikiem. Być może szkoda, że nie działali w trójkącie, czyli leśnik, ogrodnik i burmistrz. To działanie w trójkącie polega na tym, że ja muszę stworzyć dobre warunki i dla pana radnego, i dla ogrodnika miejskiego. Panowie się nie dogadali, bo w przestrzeni miejskiej jednak się trochę inaczej sadzi drzewa, niż w przestrzeni leśnej. Trzeba też zrozumieć nawyki i wiedzę pana Tobolskiego i nawyki i wiedzę pana Spichalskiego.
Arseniusz Finster
Włodarz ubolewa, że proekologiczna, angażująca chojniczan inicjatywa stała się kością niezgody. Dodaje jednak, że pojechał w miejsca nasadzeń i zgadza się z niektórymi zarzutami miejskiego ogrodnika. Uważa jednak, że problem jest do naprawienia.
- To są sadzonki, kiedyś to będą drzewa, jeżeli one się przyjmą, ale niektóre są malutkie. Ale są za darmo, pan Patryk Tobolski żadnych pieniędzy od nas nie chce. Niektóre są rzeczywiście posadzone w taki dyskusyjny sposób, bo pod liniami energetycznymi na przykład, ale to nie jest żaden zarzut. Nie myli się ten, kto nic nie robi.
Arseniusz Finster
Komentuje burmistrz Arseniusz Finster i dodaje, że "nawet jeśli z posadzonych ponad 160 drzewek przyjmie się 40, to dobrze”. Jak ustaliło Weekend FM, włodarz będzie dążył do tego, by spotkanie porozumiewawcze między ogrodnikiem miejskim i radnym odbyło się jeszcze w grudniu.

Słuchaj w: