Brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienie czynu - to powód zakończenia czynności wyjaśniających, prowadzonych przez człuchowską policję po zawiadomieniu złożonym przez Macieja Szostaka. Kandydat w niedawnych wyborach na wójta gminy Koczała, a prywatnie policjant, doniósł na jednego z kontrkandydatów Kamila Reszke. Twierdził, że ten - potwierdzając 8 kwietnia w Weekend FM, że będzie kandydował na wójta - mógł naruszyć artykuł 496 Kodeksu Wyborczego. Mówi on o tym, że grzywnie podlega ten, "kto, w związku z wyborami, nie umieszcza w materiałach wyborczych wyraźnego oznaczenia komitetu wyborczego od którego pochodzą".
Funkcjonariusze nie podzielili jednak twierdzeń Macieja Szostaka i odstąpili od skierowania do sądu wniosku o ukaranie. Powody wyjaśnia oficer prasowy człuchowskiej policji Sławomir Gradek.
- Przeprowadzone czynności w sprawie wywiadu radiowego jednego z kandydatów na wójta Koczały wykazały, że wypowiedź w radiu nie była materiałem wyborczym tego kandydata, a jedynie potwierdzeniem zamiaru wzięcia udziału w wyborach na wójta. Tym samym, z uwagi, że nie doszło do popełnienia żadnego wykroczenia, sprawa została zakończona.
Ta sprawa została zakończona już po wyborach. Jeszcze przed nimi Prokuratura Rejonowa w Miastku odmówiła też wszczęcia śledztwa po doniesieniu, jakie Maciej Szostak złożył na innego kontrkandydata. Uważał, że Grzegorz Pietrzak złamał prawo prowadząc agitację w Gminnym Ośrodku Kultury w Koczale oraz nie wpuszczając dziennikarki Marii Sowisło na spotkanie z mieszkańcami. Prokuratura nie dopatrzyła się tu jednak znamion czynu zabronionego.















