Scheuring-Wielgus przekazała, że przedstawiono jej zarzut z art. 63 a par. 1 Kodeksu wykroczeń. Przepis ten przewiduje, że "kto umieszcza w miejscu publicznym ogłoszenie, plakat, apel ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny".
Posłanka powiedziała, że w komisariacie dowiedziała się, że jest obwiniona o coś innego, ponieważ była przekonana, że wezwanie dotyczy zwieszenia przez nią bucików na płocie, a okazało się, że chodzi o kartkę z napisem: "Baby Shoes Remember. Stop pedofilii. Strajk kobiet".
- Powiem szczerze trochę mnie to rozśmieszyło, dlatego, że buciki zawieszałam - to pamiętam, ale żebym zawieszała kartkę - nie mam pojęcia. Może zwieszałam. Kiedy pani policjantka spytała, czy jestem winna, powiedziałam, że nie, ponieważ nie wiem, czy kartkę zawiesiłam. Widziałam kartkę i na pewno nie było to moje pismo - mówiła Scheuring-Wielgus.
Dziecięce buciki to nawiązanie do akcji "Baby Shoes Remember", która została zapoczątkowana po ujawnieniu skandalu pedofilskiego w irlandzkim kościele. Wieszanie dziecięcego obuwia ma - zdaniem organizatorów - uwrażliwić opinię publiczną na kwestię ukrywania pedofilii w kościele.














