
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij okno"Nie czujemy się bezpiecznie w pracy" - mówi jedna z położnych.
Protest w Miastku. Pracownicy szpitala i osoby spoza niego w niewielkiej grupie protestowały przed Urzędem Miejskim przeciw działaniom obecnej prezes szpitala, która renegocjuje stawki zatrudnienia lekarzy i obniża je. To może spowodować likwidację oddziału ginekologiczno- położnego. Z protestującymi rozmawiał Marcin Pacyno.
- [Bożena Poniewierza, przew. związku zawodowego Solidarność przy Szpitalu Miejskim w Miastku] Zebraliśmy się, żeby zaprotestować przeciwko temu, żeby takie zmiany się działy w szpitalu, przynajmniej do wyboru jakiegoś burmistrza. No przecież ciągle jest zmiana, co kilka dni. Nie wiadomo kto rządzi, kto jakie decyzje podejmuje, a odpowiedzialności nie będzie ponosił chyba nikt, tak jak do tej. Jak do tej pory pani Kiempa rządziła 8 lat, a cała odpowiedzialność spada na późniejszą prezes panią Łyżwińską, która była 4 czy 5 miesięcy.
- [Brygida Zblewska, położna z Oddziału Ginekologiczno-Położniczego] Rzecz się dzieje i właściwie problem polega na tym, że my położne nie czujemy się bezpiecznie w pracy i zdajemy sobie sprawę, że wypowiedzenie umowy wynagrodzenia i pracy koordynatorowi oddziału położniczego łączy się w konsekwencji z zamknięciem oddziału położniczego. Takie rzeczy się zadziały, to było z dnia na dzień.
- [Renata Kiempa, komisarz gminy Miastko] Jestem trochę rozczarowana postawą tych protestujących, bo informacje miały panie z pierwszej ręki, od prezesa. Tutaj nie ma żadnej chęci likwidacji oddziału położniczego. Lekarz koordynator nie zgodził się na renegocjację bardzo wysokiej stawki, poprosił w takim razie o wypowiedzenie, dostał. Oprócz niego na oddziale pracuje jeszcze 9 ginekologów.
- [Iwona Ściślewska, obecna prezes szpitala] Sytuacja na Oddziale Ginekologiczno-Położniczym jest o tyle ciężka, że tam nie chcą lekarze rozmawiać. Oni są proszeni przeze mnie już od 2 tygodni, na rozmowy, na konsultacje i jakieś negocjacje w ramach tych stawek, natomiast nie chcą przychodzić. Nie wiem, a jakiej przyczyny. Na pewno nie zamykamy oddziału i nie było to celem zarządu.

Słuchaj w: