
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoWarszawa. Wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski ocenił w wywiadzie w Radiu Zet, że braki kadrowe wśród nauczycieli są spowodowane między innymi zbyt niską liczbą godzin zajęć dydaktycznych, do której zobowiązany jest pracownik szkoły. Na uwagę, że sam jako poseł zarabia 11 tysięcy złotych netto, odparł, że "przy pracy siedem dni w tygodniu". - Nauczyciele też widzieli, co brali – dodał. Wypowiedź wiceministra skomentował w Sejmie rzecznik rządu Piotr Muller, który ocenił, że wypowiedź Rzymkowskiego była "niefortunna i nie powinna paść".
Rzecznik rządu powiedział, że "dzisiejszą ustawą (nowelizacją Karty Nauczyciela - red.), która jest w Sejmie, podnosimy minimalne wynagrodzenie nauczycieli, ponieważ spłaszczamy system awansów zawodowych w grupie nauczycieli i te wynagrodzenia podwyższamy, a dzisiejsza wypowiedź ministra Rzymkowskiego była niefortunna i nie powinna paść".
Po godzinie 13 Tomasz Rzymkowski zamieścił w mediach społecznościowych wpis. "Jeśli ktoś poczuł się urażony moją wypowiedzią z porannej rozmowy w Radiu Zet, to chciałbym przeprosić. Nie miałem zamiaru nikogo urazić, mam wielki szacunek dla pracy nauczycieli. Sam jest z rodziny nauczycielskiej i uważam, że pedagodzy powinni zarabiać więcej".
Słuchaj w: