Po zamieszaniu wokół ewentualnej sprzedaży polany, już wiadomo, że chojniczanie nie chcą ingerencji w walory przyrodnicze i rekreacyjne lasku miejskiego. Podczas protestów w jej obronie padły sugestie, że lasek powinien zostać doinwestowany, tak, by z jego atrakcji chciało korzystać jeszcze więcej osób. Burmistrz Arseniusz Finster, który ostatecznie wsłuchał się w głosy mieszkańców i zrezygnował ze sprzedaży części lasu, deklaruje, że inwestycje będą, ale rozłożone w czasie. Na pewno będzie więcej ławeczek i ścieżka zdrowia.
Te plany dotyczą jednak części lasku z placem zabaw i domkiem pod sosną, bo tam, gdzie leży sporna polana - według burmistrza Finstera - może pojawić się problem. Biolog Rafał Chmara wspomniał przy okazji protestu, że na polanie występują gatunki chronione. Burmistrz zamierza zatem zapytać teraz mieszkańców, m.in. stowarzyszenie Chojnicki Alarm dla Klimatu, co tu powinno się zadziać.
- Jeżeli tam rzeczywiście są gatunki chronione, o których mówił pan Chmara, to funkcja tego terenu nie może być boiskiem. Przecież nie będziemy deptać po tych jaszczurkach czy innych żyjątkach i kwiatkach, tylko będę pytał Alarm dla Klimatu, co chcecie na tej polanie: czy łąkę kwiatową, czy ma to być teren rekreacyjny, piknikowy, bo może ze względu na promocję tego terenu teraz mieszkańcy będą chcieli tam wrócić.
Mówi Weekend FM burmistrz Chojnic Arseniusz Finster.
Zapewnia też, że lasek miejski pozostanie lasem i będzie przyjazny ludziom.















