Przez lata były prośby i groźby, ale nie odnosiły skutku. Teraz gmina Chojnice ma już model postępowania i w sytuacji, gdy rolnik zaorze nie tylko swoje pole, ale też grunt gminny, np. drogę, robi wznowienie geodezyjne granic i obciąża go kosztami.
Taka rzecz wydarzyła się ostatnio w Pawłowie, gdzie jeden z gospodarzy posadził ziemniaki na gminnym gruncie dochodzącym do ścieżki rowerowej. Jak twierdzi wójt Zbigniew Szczepański, który podpisał się pod oficjalnym wezwaniem do zwrotu kosztów, rolnik podorał trakt dla rowerów i uszkodził sadzonki rosnących tam drzewek.
Geodeta wycenił swoją pracę na 1350 złotych i te pieniądze już udało się gminie wyegzekwować.
- Zgodnie z fakturą taką i taką regulacji powyższej należności należy dokonać w terminie 7 dni. Niezastosowanie się do przedmiotowego wezwania w wyznaczonym terminie skutkować będzie podjęciem przez gminę Chojnice niezbędnych czynności prawnych. Oczywiście pieniądze pojawiły się na koncie. Bo gdyby się nie pojawiły, sprawa już byłaby w sądzie. Nie spotkałem się z tymi rolnikami. Nie mam przyjemności.
Mówi Weekend FM wójt gminy Chojnice Zbigniew Szczepański i dodaje, że według tego modelu będą teraz załatwiane wszystkie sprawy, w których gmina musi na nowo wyznaczać zaorane przez rolników znaki graniczne.















