Po ponad roku od śmierci ratownika medycznego i działacza sportowego, Jarosława Armady, w chojnickim parku Tysiąclecia odsłonięto upamiętniającą ją statuę. Wydarzenie to przyciągnęło do miejskiego zieleńca m.in. rodzinę, przyjaciół oraz sportowców z chojnickich klubów, z którymi przez lata współpracował Zasłużony Obywatel Miasta Chojnice.
Był jednym z nas. Nie był przecież wielkim poetą, kosmonautą, królem… Był człowiekiem. Ale takim człowiekiem, który zyskał wiele sympatii, wiele miłości w naszych sercach. Nie ma go, ale on żyje i będzie tutaj, w tym parku, do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej. Czegoś takiego jeszcze nie było w Chojnicach, żeby ludzie sami przyszli i powiedzieli, że trzeba uwiecznić tego człowieka bo on na to naprawdę bardzo zasługuje.
Mówił podczas przemówienia burmistrz miasta Arseniusz Finster. Głos zabrała także matka uhonorowanego. Ewa Armada podkreślała, że jej syn był bardzo oddany pracy i chojnickim drużynom sportowym. To były jego największe pasje. „Nad wszystko kochał także bliźniego i nigdy nie odmawiał pomocy” - wspominała.
Jeżeli chodzi o jego życie, to praca, praca i praca. Pracował w ratownictwie w okresie pandemii i koronawirusa. Wiadomo, że to była sprawa ostra. On mimo że sam, czuł się słaby nigdy nie odmawiał. Według grafiku [robił - przyp.red.) wszystko co było. Nawet, jak się źle czuł to trudno - trzeba pomagać innym. Jego praca zawodowa, to on właśnie mówił, to jest jego hobby.
Mówiła matka Jarosława Armady, Ewa Armada. Dodajmy, statuę wraz z ławeczką z prywatnych pieniędzy oraz ze zbiórki internetowej opłacił Komitet Społeczny im. Jarosława Armady.















