
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoProkurator chce dwóch lat więzienia, adwokat uniewinnienia.
Dwóch lat bezwzględnego więzienia, trzyletniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, łącznie 20 tys. zł zadośćuczynienia dla pokrzywdzonych oraz obciążenia kosztami procesu chce dla Grzegorza D. Prokuratura Rejonowa w Człuchowie. Mieszkaniec Płońska jest oskarżony o śmiertelne potrącenie dziadka i wnuczka, do którego doszło 24 czerwca 2018 roku w Sporyszu, w gminie Rzeczenica. Choć na nagraniu z monitoringu restauracji widać, jak piesi wbiegają wprost pod koła samochodu, to Grzegorz D. zasiadł na ławie oskarżonych, bo przekroczył dozwoloną prędkość. Biegły wyliczył, że gdyby jechał przepisowo, do wypadku by nie doszło.
- Gdyby kierujący poruszał przed wypadkiem z prędkością mniejszą, do zdarzenia nie doszłoby, tak więc zachowanie oskarżonego na drodze, złamanie przez niego elementarnych zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego stało się przyczyną jednego z największych dramatów, a więc śmierci dwojga osób.
Marcin Wiczkowski
Mówił w swojej mowie końcowej prokurator Marcin Wiczkowski. Do jego wniosku przychylił się pełnomocnik rodziny ofiar, radca prawny Miłosz Sucharski.
- Kara, jaka zostanie wymierzona w tym postępowaniu, winna oddziaływać na innych użytkowników dróg, na innych kierujących i powinna mieć swój wyraźny charakter prewencyjny. Zmarli, czyli Marek i Szymon ponieśli najcięższą, nieodwracalną karę i w mojej ocenie kara wymierzona oskarżonemu powinna być surowa, winna być w takim wymiarze, by choćby w części zadośćuczynić wyrządzonej krzywdzie.
Miłosz Sucharski
Wyrok zostanie ogłoszony 12 maja. Obrońca oskarżonego chce uniewinnienia.
Oskarżony prosi o "sprawiedliwy wyrok", a jego obrońca wnioskuje o uniewinnienie
Do 12 maja Sąd Rejonowy w Człuchowie odroczył ogłoszenie wyroku w procesie dotyczącym śmiertelnego potrącenia dziadka i wnuczka w Sporyszu w gminie Rzeczenica. Oskarżony o spowodowanie wypadku sprzed prawie czterech lat jest Grzegorz D. z Płońska. Sformułowany przeciwko niemu akt oskarżenia jest oparty na opinii biegłego. Ten wyliczył, że mężczyzna jechał 108 km/h na "siedemdziesiątce", a gdyby dostosował się do ograniczenia prędkości, do wypadku by nie doszło.
Obrońca Grzegorza D. Wojciech Schmidt nie kwestionuje tego, że jego klient przekroczył prędkość. Uważa jednak, że nie ma związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy tym wykroczeniem, a samym potrąceniem pieszych. "Należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy do wypadku doszłoby, gdyby mój klient jechał z dozwoloną prędkością?" - pytał wczoraj (28.04.) w swojej mowie końcowej:
- No i tutaj powstaje zasadnicza moim zdaniem wątpliwość, którą należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego, ponieważ wbrew twierdzeniom ławy oskarżycielskiej złożona opinia nie jest opinią, która pozwala rozwiać wszelkie wątpliwości istniejące w tej sprawie.
Wojciech Schmidt
Zdaniem Wojciecha Schmidta, piesi wbiegli na jezdnię tak gwałtownie, że nie dali jego klientowi szans na reakcję.
- Powiązanie skutków wypadku między przekroczeniem prędkości dozwolonej a wypadkiem to jest zadanie, z którym będzie się mierzył Wysoki Sąd. Ja twierdzę, że teza, którą ja stawiam, jest uzasadniona: do wypadku tak czy tak dojść musiało wskutek wtargnięcia tych pieszych pod bezpośrednio jadący samochód.
Wojciech Schmidt
Grzegorz D. poprosił jedynie o "sprawiedliwy wyrok". Po wysłuchaniu mów końcowych, sędzia dał sobie jeszcze dwa tygodnie ogłoszenie orzeczenia.
24 czerwca 2018 roku na drodze krajowej nr 25 w Sporyszu w gminie Rzeczenica doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zginęli w nim dwaj piesi, potrąceni przez samochód osobowy: 71-letni mieszkaniec Bydgoszczy i jego 13-letni wnuczek. O zdarzeniu było głośno także dlatego, że do Internetu wyciekło nagranie z monitoringu pobliskiego zajazdu, na którym dokładnie widać, jak piesi wbiegają wprost pod nadjeżdżający samochód. Biegły wyliczył jednak, że kierowca auta jechał z nadmierną prędkością i do wypadku by nie doszło, gdyby Grzegorz D. z Płońska dostosował się do ograniczenia do 70 km/h. Został więc oskarżony, stanął przed Sądem Rejonowym w Człuchowie, a wczoraj (28.04.) w jego procesie zostały wygłoszone mowy końcowe. Na sali sądowej był również reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka. Szczegóły ostatniej rozprawy w jego materiale.
Materiał Wojciecha Piepiorki
Materiał przygotował reporter Weekend FM Wojciech Piepiorka.

Słuchaj w: