Zapewne wiele osób, szczególnie na Pomorzu, słyszało opowieści o tzw. „krwawej niedzieli” w Bydgoszczy, do której doszło na początku września 1939 r. I nie, nie chodzi wcale o to, że Niemcy praktycznie od razu po wkroczeniu do tego miasta zaczęli mordować Polaków, co - jak wszyscy wiemy - miało miejsce. Wręcz przeciwnie: opowieść o „krwawej niedzieli” to rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów przez niemiecki aparat propagandy przekaz, zgodnie z którym tuż przed wkroczeniem wojsk niemieckich do Bydgoszczy Polacy urządzili rzeź Bogu ducha winnych obywateli miasta pochodzenia niemieckiego. Miało ich tam zginąć tysiące. Co za tym idzie każdy Polak był przedstawiany jako bandyta, jeśli nie jawny, to z pewnością "podczłowiek" o bandyckich skłonnościach.
Podobną historię Niemcy wymyślili w Chojnicach. Jej ofiarą stał się Kazimierz Zabłocki, polski obywatel, który przed wojną przeprowadził się do tego miasta. Był szoferem w chojnickim starostwie, później miał też firmę, nazywaną „przedsiębiorstwem autobusowym” i świadczył usługi przewozowe. Zachowały się m.in. zdjęcia z wycieczek, na których widać jego autobus. Mieszkańcy opisywali go jako osobę spokojną i zrównoważoną, natomiast Niemcy – jako masowego zbrodniarza.
Słuchaj programu:
Literatura:
J. Borzyszkowski, Pod okupacją hitlerowskiej III Rzeszy Niemieckiej (1939-1945), [w:] Dzieje Chojnic, pod red. K. Ostrowskiego, Chojnice 2010, s. 543-544.
Chojnice w latach 1939-1945, nakładem Powiatowego Komitetu Uczczenia Ofiar Zbrodni Hitlerowskich w Chojnicach, Chojnice bdw, s. 26.














