Główny argument marszałka sprowadza się do tego, że organizacja punktów wyborczych w szpitalach łamie wszelkie ustanowione dotąd zasady bezpieczeństwa, a nawet stwarza ryzyko pojawienia się nowych ognisk zakażenia w szpitalach.
- Każdy taki punkt wyborczy wymaga przecież udostępnienia przestrzeni wspólnych, czyli ciągów komunikacyjnych, korytarzy, klatek schodowych, wind dla wszystkich uprawnionych do głosowania oraz dla członków Obwodowych Komisji Wyborczych i to na cały dzień. Wymaga też doprowadzenia każdego chorego, który zdecyduje się zagłosować. A przecież od kilku tygodni szpitale robią wszystko by minimalizować przemieszczanie się chorych i personelu między oddziałami.
Mówi Weekend FM członek zarządu województwa pomorskiego, Agnieszka Kapała-Sokalska.
Jej zdaniem, tworzenie punktów wyborczych w szpitalach narusza poza tym wprost prawa obywateli, w tym konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia. A może także naruszać prawa wyborcze w sytuacji, gdyby osoby będące w danym czasie pacjentami, miały być pozbawione prawa do zagłosowania w związku z epidemią.
Według postanowienia komisarza wyborczego, odrębne obwody miałyby też powstać m.in. w domach pomocy społecznej.
Pod skargą do PKW podpisali się, obok władz województwa, także radni i parlamentarzyści z regionu.














