Sprawą prywatyzacji chojnickiego MZEC-u zajmie się NIK
Najwyższa Izba Kontroli zbada proces prywatyzacji Miejskiego Zakładu Energetyki Cieplnej w Chojnicach.
Okazuje się bowiem, że nieprawidłowości w MZEC-u miały miejsce jeszcze przed prywatyzacją spółki. Jedną z nich jest sprawa tzw. czujek w węzłach cieplnych bloków Spółdzielni Mieszkaniowej. Istnieje podejrzenie, że wyciągnięcie ich z tzw. kolektorów powrotu wykazywało wyższe od faktycznego zużycie ciepła przez mieszkańców bloków. W konsekwencji prowadzić to miało do zawyżonych rachunków, które płacili członkowie Spółdzielni Mieszkaniowej. Burmistrz Arseniusz Finster twierdzi, że ani on ani prezes Spółdzielni Wiesław Odya nie wiedzieli o tej sprawie. Tymczasem jakiś czas temu były pracownik MZEC-u, odpowiedzialny za sprawy techniczne, przyznał w rozmowie z dziennikarzem Radia Weekend, że wiedział o sprawie i co więcej poinformował o niej burmistrza Arseniusza Finstera.
Po sprywatyzowaniu MZEC byli pracownicy zakładu od wielu miesięcy dochodzą w Sądzie Pracy w Chojnicach prawa do wypłaty zaległej premii i odpraw związanych ze zwolnieniami grupowymi. Pod koniec 2000 roku burmistrz Arseniusz Finster uspokajał pracowników, że MZEC „postrzegany jest jako najdynamiczniej rozwijający się zakład”. Tymczasem po pół roku Wydział Finansowy Urzędu Miejskiego w Chojnicach wydał analizę ekonomiczną, w której czytamy: „wyniki analizy wskazują na poważne zagrożenie kondycji działania spółki w 2001 roku”. Straty MZEC miał już w I kwartale, czyli krótko po zapewnieniu burmistrza o dynamicznym rozwoju spółki. Autorką dokumentu jest Ewa Szymanowicz, która na pół roku przed prywatyzacją zastąpiła Zbigniewa Jaworskiego na stanowisku prezesa MZEC-u.













