- Widać było czarny dym, więc wyszłyśmy przed blok. Chłopca zabrał helikopter, dziecko płakało – opowiada pani Halina, świadek zdarzenia.
- W pojeździe w momencie pożaru znajdował się chłopiec, ojciec najprawdopodobniej robił zakupy. Kiedy mężczyzna zauważył, że samochód się pali, wyciągnął dziecko – relacjonował Dariusz Jaroszewski, rzecznik policji w Rybniku.
Policjanci byli na miejscu pierwsi, udzielili poparzonym pierwszej pomocy, zorganizowali wodę do ochłodzenia. Trzylatka zabrał do szpitala śmigłowiec ratowniczy. Ojca przetransportowała karetka.
- Poparzenie jest rozległe i głębokie. Rozważa się różne metody postępowania - ocenił Ludwik Stołtny, kierownik oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Górnośląskiego centrum Zdrowia w Katowicach.














