Jak nazywać ulicę, która do niedawna za patrona miała Stanisława Rolbieckiego, a decyzją wojewody nosi miano rotmistrza Witolda Pileckiego? Tłumaczenia tej zawiłej, jak się okazuje, kwestii prawnej, podjął się dyrektor generalny chojnickiego ratusza.
Sprawa jest zagmatwana. Ratusz, zgodnie z wolą chojniczan, nie przyjmuje zarządzenia zastępczego wojewody. Zaskarżył je do sądu administracyjnego. Tu pojawia się jednak pytanie, czy do czasu jej rozstrzygnięcia, używać starej, czy nowej nazwy?
Oto pogląd Roberta Wajlonisa.
Na dzień dzisiejszy bez wątpienia istnieją wykluczające się wzajemnie przepisy. Przekładając na język prosty: mamy ulicę "Pileckiego dawniej Rolbieckiego".
Zdaniem Roberta Wajlonisa, takie wyjście jest najbezpieczniejsze, bo zapisy ustawy dekomunizacyjnej są niejasne.
Z jednej strony jest w nich odesłanie do konkretnego artykułu ustawy o samorządzie gminnym, który mówi o tym, że zarządzenie zastępcze wojewody nie jest prawomocne do czasu rozstrzygnięcia sporu przez sąd. Z drugiej jednak jest artykuł mówiący wprost, że zarządzenie zastępcze wojewody podlega wykonaniu.














