Świadkowie opowiadali o wrażeniach tuż po zdarzeniu.
- To był huk, straszny huk. Jasność, szyby drżały. To było tak, że w sumie w trzech minutach byliśmy ubrani, już właściwie poza domem – opowiadała mieszkanka okolicy.
- W ciągu 10 minut wszyscy opuścili praktycznie swoje domy, także akcja błyskawiczna – dodał jej mąż.
- To był wielki wybuch gazu, hałas, po godzinie 1 w nocy. Pierwsze, co przyszło na myśl, to ratować siebie i bliskich – stwierdził inny mieszkaniec Gośliny.
- Zdążyłem uciec. Leżałem w salonie, nie wiedziałem co to jest, co się dzieje. Po prostu łuna ognia. Wyszedłem na taras, spojrzałem na te pole, po prostu podmuch był taki, że ledwo co zamknąłem drzwi tarasowe – zdawał relację mieszkaniec.
- W pierwszym momencie był taki słup ognia pionowy, a w tą stronę było widać jak gaz leci, tak dosłownie z ciśnieniem, i po jakichś 20 sekundach wybuchła ta druga część – relacjonował świadek pożaru.
Chwilę po północy 26 stycznia doszło do eksplozji w Murowanej Goślinie, której powodem było rozszczelnienie gazociągu. Ogień buchał na wysokość do 30 metrów, a łunę było widać z odległości kilkudziesięciu kilometrów. W akcji gaśniczej udział brało 48 zastępów straży pożarnej.














