Wojewoda Dariusz Drelich tłumaczył się dziś (22.08) na sesji Sejmiku Województwa z zarzutów o bezczynność po przejściu nad Pomorzem katastrofalnych nawałnic. Wojewoda przyniósł ze sobą sto stron wywodu, w którym relacjonuje sytuację od pojawienia się nawałnic do dzisiaj. Drelich odniósł się też do swoich słów o tym, że "do grabienia liści nie będzie wysyłał wojska":
- Kilka moich słów, uwag na marginesie uzyskane podstępnie zostało użyte do wyprodukowania tzw. fake newsów.
Jeden z radnych PO na początku sesji postawił obok wojewody grabie. Zabrał je natychmiast jeden z radnych PiSu.
Wojewoda pomorski twierdzi, że zaraz po nawałnicy burmistrz Czerska nie zgłaszała mu zapotrzebowania na wojsko, a burmistrz odpowiada, że to nieprawda.
"To władze gmin, znające ludzi i sytuację na swoim terenie, zgłaszają potrzeby przekraczające ich możliwości do powiatu lub - w ściśle określonym działaniu - do wojewody". Takie tłumaczenia z ust wojewody pomorskiego usłyszeli we wtorek (22.08) radni Sejmiku Województwa.
Dariusz Drelich odpowiadał na zarzuty o bezczynność i niewzywanie na pomoc wojska do miejsc najbardziej dotkniętych przez nawałnicę, w tym do Rytla w powiecie chojnickim. "To pani burmistrz Czerska, jako odpowiedzialna za zarządzanie kryzysowe, nie zgłaszała takie zapotrzebowania" - twierdzi wojewoda pomorski:
W niedzielę rozmawiałem z burmistrzem gminy Czersk, na terenie której znajduje się miejscowość Rytel i skąd dochodziły doniesienia o braku skutecznych działań w niesieniu pomocy dla mieszkańców. Burmistrz zapewniała mnie, że wszystko ma pod kontrolą, poradzi sobie i nie widzi potrzeby użycia wojska, mimo apeli sołtysa tej miejscowości.
Słowa wojewody prostuje burmistrz Czerska Jolanta Fierek i nazywa je nieprawdą:
Podczas rozmowy mojej telefonicznej z panem wojewodą, w niedzielę, czyli dzień po nawałnicy to ja prosiłam pana wojewodę o pomoc wojska, ponieważ powiedziałam mu, że niebawem może tu wydarzyć się kolejna tragedia, jeśli nie powódź, to przynajmniej podtopienia poważne spowodowane przybywaniem poziomu wody w Wielkim Kanale Brdy i Brdzie.
Nawałnica nad regionem przeszła 11-go sierpnia. Wojsko pojawiło się w Rytlu w poniedziałek 14 sierpnia.
Aktualizacja:
Wojewoda pomorski, który mówił, że do zamiatania liści nie potrzebuje wojska - nie ma sobie nic do zarzucenia. Dariusz Drelich odpowiedzialnością za niedociągnięcia po nawałnicy w Pomorskiem obarcza niektórych samorządowców. Wczoraj (22.08) z działań po nawałnicach - z pomocą kartki - tłumaczył się przed radnymi sejmiku wojewódzkiego. Wojska nie wysłał od razu po nawałnicach, bo - jak twierdzi - nie chciała tego burmistrz Czerska. Ostrzeżenie przed burzą było szybko, ale nie zareagowały centra w powiatach, a stanu klęski żywiołowej wojewoda nie wprowadził, bo wiąże się on z ograniczeniami dla mieszkańców:
- W stanie klęski żywiołowej w sposób nadzwyczajny funkcjonują organy władzy publicznej, w tym także samorządy. Mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela, np. zawieszenie działalności niektórych przedsiębiorstw, nakaz pracodawcy oddelegowania pracowników do dyspozycji organu kierującego działaniami, całkowita lub częściowa reglamentacja zaopatrzenia w określonego rodzaju artykuły.
Wojewoda opuścił salę sejmiku zanim radni przeszli do zadawania mu pytań.














