Jednak wielu uchodźców postanowiło pozostać w obozie, zapowiadając jednocześnie opór przed przymusowym wysiedleniem. Szacuje się, że w "dżungli" mieszka około tysiąca osób, w tym dziesiątki niepełnoletnich i dzieci. Marian Humbershot, wolontariuszka pracująca z dziećmi mieszkającymi w ”dżungli”, skrytykowała działania władz. - W tej polityce nie ma miejsca dla dzieci, nie ma wobec nich absolutnie żadnego planu. Mogą wpaść w ręce handlarzy ludźmi czy kogokolwiek innego, kto będzie miał nad nimi władzę - obawia się wolontariuszka.
{XNS|b82b9ee7-9808-c75d-e761-61db1653f8e2,baea4327-b3e9-5ee3-d479-63e2a383c9f4|}














