Dwadzieścioro śmiertelnie chorych dzieci może po Nowym Roku stracić opiekę w swoim miejscu zamieszkania. Sponsor hospicjum się wycofał, a NFZ każe czekać 2 lata do najbliższego konkursu, by hospicjum mogło ubiegać się o środki państwowe na utrzymanie.
Fundacja Pomorze Dzieciom nie ma swojej siedziby. Lekarze, pielęgniarki i wolontariusze dojeżdżają do chorych w całym województwie.
- Mało kto chce jeździć daleko. Nasi pacjenci mieszkają nawet ponad 100 km od Gdańska - mówi Anna Jędrzejczyk z fundacji Pomorze Dzieciom.
Rodzice chorych dzieci nie wyobrażają sobie jednak życia bez pomocy specjalistów.
Urzędnicy tłumaczą z kolei, że rok temu rozdzielili niezbędne środki na trzy lata, a dziś nie mają jak przekazać kolejnych pieniędzy instytucjom opiekującym się umierającymi dziećmi.
{XNS|b82b9ee7-9808-c75d-e761-61db1653f8e2,6c9e7814-2d4b-ccd8-3e2e-911cfaf956d6|}














