Krowę Matyldę, uciekinierkę ze Złotego Stoku, łakociami zwabił pan Leszek Zasada.
- Na szczęście zimy były słabe, bo gdyby zimy był srogie to podejrzewam, że by nie przeżyła – powiedział nowy właściciel krowy.
Na działania krowy, która niszczyła uprawy, regularnie skarżyli się okoliczni rolnicy. Mimo wielu starań nikt nie potrafił jej złapać. Ostatecznie pomogły smakołyki i cierpliwość. Właściciel przez kilka dni przywoził krowie sól, jabłka i kapustę, aż w końcu udało mu się ją pojmać.
{XNS|b82b9ee7-9808-c75d-e761-61db1653f8e2,fb01c222-da36-1bb9-5e49-4f6e4472ac57|}














