Można było zobaczyć nagą kobietę, psa i złotą kość. Wcześniej rzeźbiarz planował zaprezentować swoje prace w galerii w podziemiach kościoła gimnazjalnego. Niestety nie otrzymał na to zgody.
- Stąd też pomysł zorganizowania happeningu z rzeźbą umieszczoną w przestrzeni publicznej - mówi Jarosław Urbański.
Wystawa trwała zaledwie kilkanaście minut. Później rzeźby trafiły do galerii Andrzeja Ciemińskiego przy ulicy Młyńskiej.





















