Paliły się trociny zgromadzone w silosie, ciągiem technologicznym połączonym z zakładem produkcyjnym:
Do pomocy sprowadzono kamerę termowizyjną, która określiła gdzie jeszcze jest to zarzewie ognia, gdzie jeszcze trzeba podać wodę. Akcja trudna z tego względu, że to nie jest bezpośrednio na hali, gdzie to na stosie na pryzmie te trociny leżą i je się gasi. One są w zbiorniku w silosie, trzeba to zalać i stopniowo gasić.
Mówi Radiu Weekend zastępca komendanta PSP w Kościerzynie młodszy brygadier Wiesław Kiedrowicz.
Akcja gaśnicza trwała w sumie blisko 5 godzin. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał. Póki co trwa szacowanie strat. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru.














