Dotarli tam w nocy po 10-cio godzinnej podróży w odkrytych wagonach. Jechali jednym z najdłuższych pociągów świata przewożącym rudę żelaza. Jak się okazuje nawet w nocy, w środku pustyni można spotkać bardzo pomocnych ludzi. Kiedy wszystko wskazywało już na to, że podróżnicy będą musieli spędzić noc gdzieś na świeżym powietrzu i czekać około 15 godzin na pociąg powrotny, schronienia udzielił im pewien Mauretańczyk. O tym Arek Jażdżejewski:
Tymczasem ekipa „Afromedes” jest coraz bliżej Tufunde, a więc miejscowości, do której wiozą od Was dary.




















