Słońce świeci tu prawie przez cały rok. Sama Dakhla znajduje się na cyplu, podobnie jak polski Hel, zaledwie 22 kilometry od zwrotnika Raka. To spokojne miasteczko, w którym widać całkiem sporo Europejczyków.
Jedną noc spędzamy w hotelu, drugą – na polu kempingowym nad samym oceanem. Marokańczycy, którzy się tu zatrzymali, zapraszają nas na tadżin, przygotowany na ogniu rozpalonym między kamieniami. Siadamy na kocu i jemy razem z nimi rękoma z jednego talerza.














