Bilans strat: zepsuta przetwornica, czyli urządzenie do przetwarzania prądu, dzięki któremu mogliśmy ładować laptopy w aucie. Porysowana kaczka dziwaczka, która nie zmieściła się w podziemnym garażu w Rabacie – ma rysy na dachu i z przodu. No i trochę strachu w drodze z Casablanki, kiedy zgubiliśmy się w mieście, a potem złapała nas drogówka. Na szczęście skończyło się bez mandatu.
Po stronie strat też zapisujemy też kilka opakowań perfum, które musieliśmy dać policjantom w jednym z kilkunastu punktów kontrolnych po drodze - panowie wyraźnie domagali się łapówki. To właściwie nas nie zaskakuje – żebranie jest w Maroku na porządku dziennym, podobnie jak żądanie pieniędzy za pomoc czy zrobienie fotografii. Dawanie jałmużny jest jednym z podstawowych zasad islamu, a Marokańczycy są gościnni, jednak ciągłe nagabywanie bywa męczące.
Blog uczestników podróży AFROMEDES
Żegnamy Maroko
W Maroku spędziliśmy zaledwie kilka dni, głównie w podróży. Nie chcemy się tu zatrzymywać na dłużej, podobnie jak w Saharze Zachodniej, ale jak najszybciej pokonać granicę z Mauretanią i dotrzeć do Nouadibhou, gdzie zamierzamy zostać kilka dni.














