z drugiej strony utrudniają kontakty między nacjami. W świecie lasu nazwa tego samego gatunku w róznych językach może być bardzo ciekawa.
Wszystkie zwierzęta, owady, ptaki i rośliny maja swoje nazwy po łacinie. Naukowcom ułatwia to wymianę poglądów na temat danego gatunku. Po łacinie nazwa jest jedna, a nazwy w poszczególnych językach są całkowicie różne. Przecież wiadomo, że co kraj to obyczaj. I tak na przykład Parus major nic wam drodzy słuchacze nie mówi. Może niektórzy sobie poradzą, gdy powiem Great Tit, ale pozwólcie, że dosłownie tego nie przetłumaczę, bo trochę się wstydzę. A jakże pięknie po francusku brzmi Mesange Charbonniere, trochę mój zachwyt psuje niemieckie Kholmeise. Wydawałoby się, że rosyjski jest nam bliższy, ale czy znacie ptaka o nazwie bolszaja sinica? Pięć różnych nazw, pięć różnych języków, a tylko jedna sikorka bogatka – zimowy bywalec naszych karmników. Na zakończenie jeszcze jeden ptaszek znany nam wszystkim. I tak po łacinie Passer domesticus, po angielsku House sparrow, pięknie z francuska Moineau Domestiqe, jak zwykle ostro z niemiecka Haussperling i śpiewnie po rosyjsku domowyj worobiej czyli krótko wróbel.













