Czas płynie jak rzeka i wiele rzeczy zaciera się w pamięci. Zostają wyrazy, ale ich znaczenie z czasem znika z ludzkie.
Zanim w tartaku powstaną deski, trzeba z lasu wywieźć drewno. Dziś jego transport odbywa się za pomocą samochodów. Wielkie zestawy samochód plus przyczepa przemierzaj nasze drogi. Złoszczą naszych doskonałych kierowców swoim ślamazarnym tempem. lub wręcz odwrotnie wzbudzają strach i przerażenie karkołomnymi manewrami wyprzedzania, przy prędkości rodem z formuły pierwszej. Zapytacie dlaczego o tym mówię? A dlatego, że ile razy nogi poniosą mnie wzdłuż naszej Brdy to zawsze na miejsca odpoczynku wybieram bindugi. Cóż to takiego? To miejsca, w których przygotowywano do spływu drewno. Wzdłuż Brdy jest trochę takich miejsc. Dawniej właśnie tak transportowano drewno Przy odrobinie wyobraźni można zobaczyć ludzi, wielkie bale sosnowe i usłyszeć pluski wody podczas ich spuszczania do wody. A potem? A potem w dół rzeki do Wisły i w świat, bo taka jest historia Borów Tucholskich na wodzie pisana.













