Co prawda jego święto było wczoraj, ale parę słów mu się należy. Mój ukłon w jego stronę.
Hubertus, Hubertus i po Hubertusie. Jedni cieszą się lisią kitą zdobytą w Biegu Hubertowskim, inni dumnie prężą pierś z medalem „Król polowania”, jeszcze innym pozostało tylko leczyć syndrom dnia wczorajszego, bo wczoraj było św. Huberta patrona, jeźdźców i myśliwych. A kto to taki ów św. Hubert? Legendy jak to legendy z ust do ust różne prawdy przekazują. Jedna z nich mówi, że Hubert po śmierci żony tak się zatracił w myślistwie, że nic dla niego nie istniało. Musiał chłopina naprawdę kochać. Gdy polował w Wielki Piątek, ukazał mu się biały jeleń z promieniującym krzyżem w wieńcu, to znaczy nad łbem, między tykami poroża. I głos stwórcy nakazał Hubertowi opamiętanie. Od tego momentu Hubert poświęcił się Bogu. Bo my faceci już tak mamy! Tradycyjnie musimy się poświęcić?jedni pasjom, inni pieniądzom, a jeszcze inni ideom!!













