Bieg jej wód nadaje kolorytu wyprawom przez las.
Pogoda daje trochę po futrze i z domu w te chłodne dni, aż nie chce się wychodzić. Oczywiście jesień ma swoje uroki, jednak zdecydowanie wolę lato. Już taki misiek ze mnie, że wolę ciepło
i słodkie co nieco, o pieszczotach nie wspomnę. Jak zwykle zawiły mi ten wstęp wyszedł, ale to całkiem dobrze bo dziś trochę o Brdzie rzece związanej z borami. Nazywa się ja Królową Borowiackich Rzek
i trudno się z tym nie zgodzić, kto nią nie płynął ten tego nie zrozumie. Ma ponad 230 km, wypływa z jeziora Smołowego, a swą trudną, krętą wędrówkę kończy w Wiśle. Najpiękniejszy moim zdaniem jej kawałek jest w leśnictwie Wymysłowo w okolicach Tucholi, gdzie wspaniale meandruje. Są tam miejsca gdzie szybciej przejdzie się lądem niż popłynie wodą, a jej zakręty, pętle i nawroty robią niesamowite wrażenie. Mówię dziś o tym wszystkim, bo w ten chłodny czas oglądałem zdjęcia z letnich eskapad. I tak oto opłotkami dotarliśmy do meandrów wspomnień.













