Dawał im schronienie, pożywienie i leki. I właśnie dziś o lekach. Wystarczy wybrać się do lasu i grypa nam nie straszna. Tylko co tam zbierać?
Temperatura spada, zima coraz bliżej. Mimo słonecznej pogody na każdym kroku czją się małe złośliwe i ohydne wirusy i bakterie. Można stanąć w kolejce do apteki i szprycować się różnego rodzaju chemiczną produkcją naszych fabryk farmaceutycznych. Wszystko takie prosty tylko czy zdrowe. A przecież tuż opodal z leśnej apteki
korzystają wszystkie zwierzątka. W ten zimny czas największe wzięcie ma sambucus nigra czyli dziki bez czarny. Jelenie, sarny, zające i drobne gryzonie zjadają jego pędy. A ptaki z apetytem zjadają jego owoce. I w tym momencie pojawia się wątek babciny. Bo babcia zawsze leciała z nami w kulki? czarne kulki owoców bzu. Skąd je brała? Na początku zbierała w lesie, ale później ten krzew o kwiatach w postaci baldachimów, cierpliwie rósł w naszym ogrodzie, a sok z niego owoców zawsze wygrywał z bólem gardła, temperaturą i przeziębieniem. I jak tu dyskutować z Babciami skoro zawsze wie lepiej, co dla nas dobre.













