Nie wiadomo kto co polubi. Z odnowieniem lasu jest podobnie. Dziś druga część.
Wczoraj było o sztucznym, a dziś obiecałem o naturalnym i słowa dotrzymuję Podziały jak sama nazwa mówi dzielą. I naturalna metoda, też dzieli. Niejeden się już na niej przejechał. Przecież trudno przewidzieć, kiedy jest dobry czas, a jak wczoraj powiedziałem ryzyko jest duże. Niektórzy jak tylko usłyszą o naturalnej metodzie to zaraz mają łzy w oczach. Organizm jest żywy i kolokwialnie mówiąc o wpadkę bardzo łatwo. Jak to przy każdej dobrej robocie w metodzie naturalnej najważniejsze jest przygotowanie. Potrzeba odpowiedniego światło, no przecież wiadomo. Temperatura też ma znaczenie, bo nic nie może rozpraszać. Aha i bym zapomniał wilgotność!! O tym to chyba nie ma co dyskutować. Można robić to od góry albo z boku, ale nasiona zawsze muszą spaść na odpowiedni grunt. Potem nic tylko pielęgnować młode pokolenie, niech rośnie w cieniu dorosłego drzewostanu i mężnieje. A wtedy usuwamy stary las i po odnowieniu naturalnym. Możemy być pewni, że dzieci w tym wypadku są zawsze swoich rodziców.













