Królestwo grzybów mocno wspiera nasze kulinarne wybryki. Czy zastanawialiście się kiedyś ile grzybów można jeść i dlaczego tylko my Polacy tabunami biegamy jesienią po lesie? Jak długo to już trwa?
To królestwo szeroko w świecie rozpowszechnione. Wystarczy tylko wilgoć i ciepło, a już pojawiają się grzybowe forpoczty. Można je znaleźć w łazience na ścianie i na starym płocie. Są wielbiciele grzybów, którzy namiętnie hodują je sami i nie chodzi mi tu wcale o pieczarki, bo z tymi się nie da wszędzie chodzić. Mnie oczywiście interesują grzyby, które można znaleźć w lesie. Podobno zbierano je już za króla Bolesława zwanego Chrobrym. Są na to dowody pisane, bo można o tym przeczytać w Pasji Świętego Wojciecha Męczennika która pochodzi z roku 1004. Dokładnie nie wiadomo ile ich jest w Polsce, ale wstępne szacunki mówią o 12 – 14 tysiącach gatunków, z czego wielkoowocnikowych, czyli tych które najbardziej kojarzą nam się z grzybami jest 4,5 tysiąca. Wytrawni grzybiarze zbierają do swych koszy od 40 do 60 gatunków, a ci mniej oblatani w temacie tylko kilka. Ja najbardziej lubię te znalezione w zalewajce. Nawet sobie nie wyobrażacie jaką zalewajkę gotowała moja prababcia. Smacznego!!!!













