Może wam się spodoba? A jak nie to napiszcie coś sami! Miło dzielić się swoim słowem.
Cis i jałowiec są w Borach Tucholskich znane. Zrodziła ich pramatka sosna, jako bliźniaki. Oni jak to bracia mieli odmienne poglądy. Jałowiec lubił słoneczne polany z ubogimi glebami, cis gęste i mroczne lasy. Cis chciał drzew żeńskich i męskich, a jałowiec gałązek z kwiatami obu płci. Gałęzie obu iglaków miały nie smakować zwierzętom, więc cisa mają trujący sok, jałowca zaś uzbrojone są w kłujące igły. Obaj nie chcieli szyszek. Jasnoczerwone i słodkie nibyjagody z gorzką pestką otrzymał cis, a ciemnofioletowe, aromatyczne szyszkojagody ma jałowiec. Dym z drewna cisowego jest niebezpieczny, a jałowcowy ma aromat niszczący choroby. Cis chciał być długowieczny, jałowiec pragnął spędzić życie słonecznie i radośnie. Obaj uprosili swą matkę sosnę by ich prośby przedstawiła Bogom, a ponieważ bardzo pragnęli spełnienia swych marzeń, uzyskali wszystko o co prosili. Dziś cis rośnie gęsto, cisnąc się jeden przy drugim i z stąd jego nazwa, a jałowiec nazwę zawdzięcza jałowym glebom, które zasiedla. A z tej legendy nauka, że jeśli się czegoś mocno pragnie, uda się to zrealizować, albo jak kto woli jak się ma obrotna matkę to wszystko załatwi. Pozdrawiam Pana Wrzesława Mechło na podstawie legendy, którego powstał dzisiejszy odcinek














