Dlatego już kilka miesięcy przed wyjazdem pojechaliśmy zaszczepić się przeciwko niektórymi do centrum medycyny tropikalnej w Gdyni.
Po dwie igły wbite w każde ramię? Panikują nawet najwięksi twardziele. Przemiła pani pielęgniarka zapamiętała delikwenta, który zemdlał na sam widok igły. Ale nie nasze chłopaki:) Zaprawieni w bojach, twardzi, odporni na widok krwi (no, może z małymi wyjątkami), męscy i odważni. Chociaż kto wie, co się działo za drzwiami gabinetu? Tak czy siak wszyscy twierdzą, że dali sobie wbić igłę. Na potwierdzenie mamy żółte książeczki.
Bardziej niż ukłucie strzykawki zabolał nas rachunek za tę „przyjemność”. Ponad siedem stówek wyparowało z kieszeni.
(Ramona)
Już po szczepionkach
Cztery wkłucia - i po krzyku
Uczestnicy Afromedesa marzą o przywiezieniu z wyprawy etnicznych pamiątek, oryginalnych zdjęć, a w głowie – cudownych widoków. W naszym bagażu nie ma jednak miejsca na egzotyczne choroby!

















