Wystarczy tylko iść i nazbierać. Wolny dostęp do zasobów lasu, to coś co powinno być powszechne.
Z lasu do domu najczęściej przynosimy grzyby. Dla nas Polaków grzybobranie to sport narodowy, aż szkoda że nie ma mistrzostw europy w tej dyscyplinie. Bylibyśmy bezkonkurencyjni i nie trzeba by było robić żadnego zaciągu zawodników za granicą, by wyjść z twarzą. Jednak grzyby to nie jedyne dary, które przynosimy z lasu. Mamy jeszcze orzeszki laskowe, do nich bez dziadka nie podchodź.
Ja w lesie lubię także inne orzeszki- bukowe, bukwią zwane, za którymi przepadają dziki, no ale jak ktoś jest dziki to nie należy się dziwić. Jagody to wiadomo- umazani przy zbieraniu i umazani przy jedzeniu, ale lody z jagodami ech palce lizać. Owoce jałowca do jagód podobne nadają smaku tak wspaniale, że niejedna głowa się zakręciła po wypiciu napoju z ich udziałem. Dla zmiany smaku polecam szczawik zajęczy roślinkę, o super kwaskowym orzeźwiającym smaku. I pomyśleć, że to wszystko i wiele innych specjałów w zasięgu ręki, bez bonów, żetonów i innych środków płatniczych. Wystarczy tylko pójść na jesienny spacer.













