Jednak ostatnio okazało się, że bory Tucholskie to jego kanał przerzutowy do Białorusi i dalej na wschód. Uwielbia wędrować i robi to w doskonały sposób.
Gdzie się nie pojawi zawsze towarzyszy mu strach, bo groźny i krwiożerczy. Kiedyś jego watahy zagrażały podróżnym, dziś zagrożona jest egzystencja jego samego. Canis lapus – wilk.
Po niedźwiedziu największy nasz drapieżnik. Do życia potrzebuje dużych obszarów, które stanowiłyby jego terytoriom łowieckie, a tych jest coraz mniej. Dla wilka nie ma więc innego wyjścia jak przystosować się do towarzystwa ludzi. Żyje w watahach, które zawsze prowadzi para alfa. Tylko jej wolno się rozmnażać. Samiec to basior, samica zaś wadera. W borach tucholskich co pewien czas obserwujemy jego obecność. Jest bezwzględny i ze swoich terenów eliminuje wszelkich konkurentów do pokarmu. Dla starożytnych rzymian był dobrą wróżbą, Chińczycy zaś wierzą, że to niebiański wilk połyka słońce podczas zaćmienia. I żeby nie wywoływać wilka z lasu to ja pozostanę na jego skraju.













