Tak samo jest w lesie. Leśnicy, przyrodnicy i myśliwi mają swoje nazwy dla zwierząt ich części ciała i zachowań. Odrobinkę tego języka dziś przedstawiam.
Nemrod obserwował tego odyńca już od pewnego czasu. Widział ja zakończonym wilgotną tabakierą gwizdem buchtował ściółkę w poszukiwaniu bukwi. Błysk szabli i fajek, przypominał mu o tym że należy mieć się na baczności. Bo wystarczy tylko złamana przez nieuwagę
gałązka by pojedynek ze zjeżonym z niepokoju chybem poszarżował w jego stronę. Zafascynowany przyglądał się potężnym biegom zakończonym repetami i szpilami. Wydawała by się drodzy słuchacze ,że wszystko jest w języku polskim, ale ile niezrozumiałych tu słów. W dzisiejszym odcinku chciałbym przedstawić odrobinę gwary łowieckiej. Więc uwaga krótkie tłumaczenie! Nemrod to myśliwy, odyniec starszy samiec dzika, gwizd to ryj, a zakończony jest tabakierą. Szable i fajki to kły, szczecina na grzbiecie to chyb, a pojedynek – samotny samiec dzika. Pewnie teraz wszystko stało się prostsze i poznaliście państwo trochę kultury łowieckiej, bardzo związanej z lasem.














