Zarówno rośliny, jak i zwierzęta chcą przetrwać. Tylko najlepsi mają szansę na podtrzymanie gatunku. Czy to dobrze, że jako ludzie wkraczamy na teren tego współzawodnictwa i wspieramy jedną ze stron?
Po starym lesie pozostały tylko resztki gałęzi i pniaki opowiadające jego stuletnią historię. Przyroda nie znosi jednak pustki i leśnicy już po dwóch latach od ścinki poprzedniego pokolenia posadzili nowe drzewa. Małe sadzonki ledwie wystawiają swoje pąki nad poziom gleby. Przecież jeszcze niedawno rosły sobie w szkółce, przy dostatku wody i substancji odżywczych, w towarzystwie rodzeństwa rozpoczynały swoje życie. Dziś narażone na konkurencję żarłocznego trzcinnika leśnego – trawy zajmującej odkryte powierzchnie po starym lesie – muszą podjąć walkę o przyszłość. Niestety trzcinnik to nie jedyny wróg. Kierowane zapachem świeżo ściętego drewna na nową uprawę kierują się niezmierzone zastępy szeliniaka sosnowca. Ten spieszony chrząszcz - przedstawiciel ryjkowców żywiących się łykiem i korą - może spowodować spustoszenie w nowej generacji drzewek. Na szczęście leśnicy otoczyli nowozałożoną uprawę, rowkiem który stanowi dla szeliniaków przeszkodę nie do przebycia, ale nie zmienia to faktu - wojna trwa!














